Kynologia
 
 
Bóbr
Artykuł Jerzego Bralczyka - "Bóbr"
Łowiec Polski 2009/9

Bóbr


     Gdy Rosjanie chcieli powiedzieć o kimś, że zrobił zły interes, mówili, że zabił bobra. Polacy mieli w siedemnastym wieku przysłowie „jak zabijesz bobra, nie będziesz miał dobra". Zabijanie pozostających pod ochroną właścicieli bobrów groziło poważnymi karami. Były kary, bo bobry były cenne i poszukiwane. Inne przysłowie mówiło „nie zawsze się dają łapać bobry", co znaczyło, że nie zawsze trafia się okazja, a inne rymowało „jak masz bobra, to sprawa dobra". Nad bobrami opiekę sprawował bobrowy albo bobrowniczy, on je ochraniał i on organizował na nie łowy. A bobrowe, czyli oplata za pozwolenie łowienia bobrów, było bardzo wysokie. Złowić bobra było też trudno i dlatego, że wedle powszechnego mniemania bóbr okupywał się strojami - mówiono nawet „okupić się jak bóbr strojami", co znaczyło, że, ścigany, odgryzał sobie i pozostawiał za sobą genitalia, by łowcy przestali go gonić - strój, czyli właściwie wydzielina gruczołów jego napletka, był bardzo ceniony. Po takiej operacji bóbr, oczywiście, musiał być smutny i płakał. Płakał jak bóbr.

     Bobry ceniono za leczniczy strój, za skrom, czyli tłuszcz, także o leczniczych właściwościach, i oczywiście za futro. A jego osobliwe zwyczaje bardzo go uczłowieczały, zwłaszcza talenty budowlane. Bobrownie, czyli osady bobrów, składające się z żeremi, czyli dość skomplikowanych i wymagających wiedzy i trudu budowli, budziły ludzki podziw i sprawiały, że mówiono o bobrzych czy też bobrowych republikach. Znajdowały się one na mokradłach, w bagnistych lasach, które dlatego też zwano bobrowiskami. W takich lasach bobrowały nie tylko bobry, ale często i łosie. Bobrowanie najpierw oznaczało brodzenie w błocie jak bóbr, potem zaś stało się wygodnym określeniem innych, także ludzkich czynności: grzebania w czymś, a dalej przeszukiwania, szperania, wreszcie myszkowania. Ale nazwa bobrowanie czyni takie czynności najbardziej bodaj przyjemnymi.


     Słowo bóbr pochodzi od nazwy koloru, ciemnobrunatno-czerwonego. W polszczyźnie bóbr jest już od trzynastego wieku, podobnie jest w innych słowiańskich językach - w języku prasłowiańskim mieliśmy podobno oboczność bobribebr, czemu odpowiadało w sanskrycie babhru. Łacińskie fiber (pełna łacińska nazwa bobra to castor fiber), niemieckie Biber czy angielskie beaver - wszystkie te nazwy są podobne. I tworzą inne nazwy - to nie przypadek, że tyle nazw własnych, zwłaszcza wodnych, jest związanych z bobrem.

     W ogóle bóbr jest dla człowieka zwierzęciem sympatycznym. Po pierwsze, dla miłego wyglądu i przyjemnego dotyku, które wywołują ciekawe metafory. U osiemnastowiecznego poety Franciszka Ksawerego Dmochowskiego znajdujemy taką oto fraszkę: „Raz jezuita omackiem idący/Namacal bobra u dziewuchy śpiącej/Ta odecknio-na zawoła nań holal/Takowej misji nie kazał Loyola!". Tę metaforę dobrze znają nasi czytelnicy współczesnej literatury amerykańskiej. A po drugie bóbr jest sympatyczny też dlatego, ze się tak dobrze rymuje. Wprawdzie najbardziej znanym, refrenowym rymem jest wciąż Jurandotowe „aaa, niedobrze, panie Bobrze", ale w końcu coś w tym musi być, że słowa dobry i bobry brzmią tak podobnie.

     Dobrze, panie Bobrze.


                                                                                                              Jerzy Bralczyk











IP
54.226.175.101